poniedziałek, 15 grudnia 2014

"Pożytek ze smoka", czyli Stanisława Lema opowieści grozy.

Pożytek ze smoka to kontaminacja opowiadań Stanisława Lema, opublikowanych w różnych wydaniach, poszerzona o dwa nowe teksy - Zagadkę i  tekst tytułowy.
W opowiadaniach spotkamy zarówno Iljona Tichy'ego jak i pilota Pirxa, ale to, co szczególnie przykuło moja uwagę tym razem (chociaż wielką znawczynią twórczości Lema nie jestem), to atmosfera grozy, jaka towarzyszy lekturze.
Ciemność i pleśń to opowiadanie, które szczególnie mocno zostaje w świadomości. Wyróżnia się na tle pozostałych tekstów zbioru, nie ma nim jakże charakterystycznej dla twórczości Lema  cybernetyki.
Ludzkość w końcu zdołała wyprodukować broń zdolną całkowicie zniszczyć życie na planecie, jednocześnie nie znajdując sposobu na powstrzymanie skutków użycia tej broni. To rodzaj małych cząstek, kulek, które do rozmnażania potrzebują właśnie pleśni i ciemności...Gdy te warunki zostają spełnione, zagłada jest nieuchronna. Nadciąga apokalipsa - taka, jaką widzi ją Lem.
Chociaż sam Bóg, rozumiany jako demiurg, w opowiadaniach, oczywiście nie występuje.
[ fragment loga Google'a, stworzonego z okazji sześćdziesiątej rocznicy wydania pierwszego dzieła Stanisława Lema]


To, co najbardziej interesuje autora, to samotność człowieka - żaden postęp cywilizacyjny nie jest w stanie tej samotności zagłuszyć. Wręcz przeciwnie - im bardziej jesteśmy "zcybernetyzowani", im więcej wszechświata odkryliśmy, im więcej planet skolonizowaliśmy, tym bardziej zdajemy sobie sprawę z własnej niemocy.
W miarę postępu, komputery nie tylko stają się przerażająco wszechwiedzące (opowiadanie Sto trzydzieści siedem sekund), ale nabierają też cech człowieka, więc też jego skłonność do słabości (świetny, niejednoznaczny Młot).  Oprócz tego, możliwe jest zespolenie człowieka z komputerem, jak w opowiadaniu Przyjaciel - kiedy bohater zyskuje świadomość maszyny, łącząc z nią
swoją jaźń. Doświadczenie to stawia człowieka na granicy obłędu, nie jest w stanie poradzić sobie ze świadomością wszechmocy i nieograniczoności swoich działań. Komputer jednak też nie odnosi zwycięstwa, jest w końcu tylko maszyną, łatwą do unicestwienia (tak, bo komputerów w prozie Lema się nie niszczy, tylko właśnie unicestwia). 
Czasem granica między komputerem a człowiekiem jest niezwykle cienka. W opowiadaniu Młot z początku trudno się zorientować, między kim toczy się rozmowa. Lem nie daje żadnego komentarza - dopiero w miarę rozwoju fabuły dowiadujemy się, że w pewne misje kosmiczne nie wysyła się dwóch ludzi, a człowieka z komputerem.  Zdarzało się, że ludzie mordowali się wzajemnie, nie wytrzymując klaustrofobicznej atmosfery i będąc na siebie w pewien sposób skazanym. Ale czy zastąpienie człowieka komputerem,  wyposażonym w cechy wywołujące złudzenie obcowania z żywym człowiekiem, jest wyjściem z sytuacji? Jak w sytuacji izolacji będą się układały relacje istoty ludzkiej z maszyną?

Groza, jaka wyłania się z wymienionych przeze mnie opowiadań jest tym silniejsza, że nie rozmywa jej  - konstytutywna przecież dla Kongresu Futurologicznego - ironia; żaden też z tych tekstów nie jest satyrą ( cechującą chociażby Cyberiadę ). Czytelnik nie znajdzie więc żadnej drogi ucieczki. Pytania, jakie stawia Lem, mają jak najbardziej poważny wydźwięk.
Na tym tle wyróżnia się opowiadanie tytułowe, techniką pisarską najbardziej zbliżone do Cyberiady właśnie. Ten króciutki tekst jest genialną satyrą na kapitalizm.
Oto na jednej z planet, na którą trafia Iljon Tichy, żyje sobie potężny smok. Nie przypomina on w niczym gada znanego z jakiegokolwiek uniwersum fantasy. To olbrzymi twór, przypominający gargantuicznych rozmiarów ślimaka. Smok wymaga olbrzymiej ilości jedzenia, którego tony dostarczają codziennie mieszkańcy całej planety. Tichy nie potrafi zrozumieć, jaki jest sens utrzymywania przy życiu stwora, który  tak bardzo drenuje gospodarki państw planety. Okazuje się jednak, że w jeszcze większym stopniu przyczynia się on do rozwoju tychże państw..a na pewno - rozrośnięcia się biurokracji i rozmaitych urzędów. Na Abrazji  znajdują się m.in: Urząd Regulacji Skutków Smoka, Główny Instytut Wypasania Smoka, Wyższa Szkoła Smoczej Higieny itd. Jest też urząd, wyjaśniający społeczeństwu pożytek ze smoka: dostarczanie wydzieliny, z której można wytwarzać..plastelinę (osiem razy droższą od zwykłej, nie pochodzącej od smoka). Ponadto smok pochłania, prócz nadwyżek żywności, także nadwyżki finansowe - bo przecież rozdanie ich obywatelom w postaci darów rozsadziłoby gospodarkę. Dla Abrazjan - smok stanowi napęd gospodarki, dla kosmity Tichego - coś wręcz przeciwnego.
Ciężko oprzeć się wrażeniu, że Lem obśmiewa tendencję do bezmyślnego konsumpcjonizmu, do bezrefleksyjnego zawierzenia reklamom. Tekst powstał w 1983 roku, gdy Lem z rodziną przebywał już na emigracji w Wiedniu; Polska była wówczas jeszcze Republiką Ludową - ale Pożytek ze smoka wyprzedził swój czas, i okazał się opowiadaniem niezwykle aktualnym zwłaszcza w dzisiejszych czasach billboardów, neonów i wszędobylskich sloganów reklamowych.

Dlatego Lema warto czytać. Nie jest on - wbrew obiegowym opiniom - pisarzem trudnym. Jego twórczość wymaga co prawda koncentracji, nie jest lekką i łatwą lekturą przed snem. Ale problemy, które porusza, okazują się coraz bardziej aktualne, i coraz bliższe współczesnemu człowiekowi. Uważam, że to właśnie teraz - w dobie fast - foodowych czytadeł, niezliczonych talent shows, a nade wszystko - w dobie cyfryzacji i życia online - zaczyna się prawdziwy czas książek Lema.



Pożytek ze smoka, Stanisław Lem                                                              
Polskie Towarzystwo Wydawców Książek
Warszawa 1993

Wyzwanie: Polacy nie gęsi

2 komentarze:

  1. O widzę, że trafiłaś na ciekawą publikację i to autorstwa mojego ulubionego autora. Aż mi trudno uwierzyć, że wcześniej o tym zbiorze nie słyszałam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam, polecam! Warto nadrobić lekturę :). Lem błyszczy!

    OdpowiedzUsuń