Sobie piszę a muzom

No więc jest tak, że jak się siedzi na tym macierzyńskim i ma się za interlokutorów Dwoje Wspaniałych - ale jeszcze dość mało rozmownych - dzieciaków, to się człowiek cofa. W mowie i piśmie się cofa. Do tyłu, żeby wątpliwości nie było. Nawet, jeśli czyta się zaskakująco dużo jak na możliwości, to i tak jest tak, że słów brakuje. I nie wiadomo, czy naprawdę pisze się naprawdę razem, czy może jednak na pewno oddzielnie.
Jak wiadomo, żeby się nie cofać to trzeba iść do przodu. Stwierdziłam zatem, że spróbuję coś popisać tu i tam. Nawet, jeśli nie umiem, to przecież nie umiem aż tak, żeby nie napisać nic, prawda? ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz